niedziela, 7 listopada 2010

Wywiad z Mateuszem Bartlem, Mistrzem Polski 2010 w szachach

Drodzy Internauci, mam przyjemność przedstawić Wam wywiad, jakiego udzielił specjalnie dla witryny Mailchess aktualny Mistrz Polski w szachach na rok 2010 arcymistrz Mateusz Bartel.
Rozmówcą ze strony Mailchess był nasz redaktor Leszek Kropisz.

Zapraszamy do lektury:

Mateusz Bartel urodził się 3 stycznia 1985 roku w Warszawie. Polski szachista, arcymistrz od 2005 roku. Trzykrotny mistrz Polski juniorów (w kategoriach do lat 10, 12 i 18) Najwyższy ranking w dotychczasowej karierze osiągnął 1 lipca 2009 roku z wynikiem 2619 punktów, zajmował wówczas 5 miejsce wśród polskich szachistów. Obecnie z rankingiem 2614 zajmuje 7 miejsce na liście krajowej. Jest współtwórcą i redaktorem naczelnym, arcymistrzowskiego czasopisma dla każdego ,,MAT".





[Leszek Kropisz] - Serdecznie gratuluję zdobycia tytułu indywidualnego mistrza Polski 2010 roku w szachach, po raz drugi ! (w 2006 r po raz pierwszy, przy.red)
W związku z tym, które zwycięstwo sobie bardziej cenisz?


[am Mateusz Bartel] - Bardziej cenna jest wygrana w Warszawie. 4 lat temu w Krakowie zabrakło przede wszystkim Michała Krasenkowa oraz Kamila Mitonia. Teraz zagrali wszyscy najlepsi. Są jednak również inne czynniki, bardziej osobiste. Mój triumf w Krakowie był dla wszystkich ogromną niespodzianką i zachęcił mnie do traktowania szachów bardziej na poważnie. Dlatego tamten turniej zawsze będę traktował ze sporym sentymentem - również z uwagi na zyski rankingowe. Obawiam się, że już nigdy mogę nie zarobić 30 punktów na jednym turnieju.


- Tajemnica sukcesu według mistrza Polski to:

-Moim zdaniem ważne są umiejętność podjęcia ryzyka i radzenie sobie z porażkami. Oczywiście, nie zapominając o najważniejszym, czyli regularnej czysto szachowej pracy.

- W wywiadzie dla czeskiej strony nss.cz powiedziałeś przed mistrzostwami, że interesuje Cię co najmniej drugie miejsce, czy aż tak dobrze byłeś przygotowany.

Drugie miejsce było moim celem, bo chciałem wrócić do kadry narodowej, z której z dniem 1.01.2010 wypadłem. Dlatego miałem dobrą motywację. Moje przygotowanie nie było nadzwyczajne, ale warszawski turniej Amplico był już dobrym prognostykiem. Chociaż z uwagi na porażkę z Radkiem Wojtaszkiem w 13 rundzie zająłem dopiero 17 pozycję to zagrałem dobry turniej. Na MP okazało się, że faktycznie jakaś forma jest.


 - Niedawno też powiedziałeś że pograsz jeszcze dwa, trzy lata i jeśli nie będziesz zadowolony z osiąganych wyników to przestaniesz grać, czy nadal tak myślisz?

Generalnie tak. Jeśli nie ma postępów warto zmienić swoją profesję. Ale jeśli zobaczę, że się systematycznie rozwijam to wtedy oczywiście sytuacja będzie inna.


- Co myślisz o obecnej sytuacji w PZSzach i jak oceniasz prace nowego zarządu?

Nie ukrywałem i nie ukrywam, że z mojego punktu widzenia wybranie Tomasza Sielickiego na prezesa PZSzach było ostatnią szansą dla tej instytucji i dla polskich szachów w ogóle. Panowie, którzy rządzili federacją w latach 2005-2009 niestety nie zrobili nic dobrego, za to dużo złego. Dlatego wybory w lipcu 2009 były ogromnie ważne. Z oceną prac PZSzach trzeba według mnie poczekać. Tam konieczne są spore zmiany nawet w samym biurze. Myślę, że krok po kroku sytuacja będzie się poprawiać. Oczywiście MP są dowodem na to, że sprawy poszły w dobrym kierunku. Zawodnicy w końcu poczuli, że federacja chce stawiać na wyczyn, a kibice mogli się cieszyć, że mistrzostwa były bardzo ciekawe. Wreszcie szachy miały okazję do promocji. Trzeba dodać, że turniej był zorganizowany w 1,5 miesiąca (!), a naprawdę na niewiele rzeczy można narzekać. Liczę, że z roku na rok, a nawet z miesiąca na miesiąc będzie lepiej.


- Nasza strona jest poświęcona szachom korespondencyjnym, więc zapytam Cię o to, czy spotkałeś się z takimi partiami i co sądzisz o ich jakości?

Sam nigdy nie grałem partii korespondencyjnych i przyznam, że nie znam wielu osób, które by grały. Gdybyśmy rozmawiali 20 lat temu może byłoby nieco inaczej, ale prawdę mówiąc obecnie nie wierzę w sens tych rozgrywek. Są to, niestety, pojedynki programów z niewielką tylko pomocą człowieka. Nie jestem wielkim fanem programów, a co za tym idzie i obecnych szachów korespondencyjnych. Lata temu była to na pewno bardzo ciekawa rozrywka, która niestety już nieodwracalnie straciła swój pierwotny urok.


- Jaki wpływ programy szachowe mają na szachistów oraz korzystanie z nich i baz danych?

Duży. I nie zawsze dobry. Zachęcam do lektury wywiadu z Borisem Gelfandem w najnowszym Macie 1/2010, który niebawem się ukaże. Bazy danych są bardzo przydatne, zresztą programy również. Ale te drugie potrafią również wyrządzić wiele krzywdy.


- Czy pamiętasz kto Cię nauczył grać w szachy i kiedy?

W szachy nauczył mnie grać Tata, gdy miałem mniej więcej 6 lat.


- Pamiętasz swój pierwszy wygrany turniej?

Miałem to szczęście, że wygrałem już pierwszy turniej tempem klasycznym, w którym grałem. Były to mistrzostwa Warszawy do lat 9, które były jednocześnie kwalifikacją to półfinału MP. Miałem wtedy 7 lat.


- Czy grywasz w internecie, jeśli tak, to na jakich portalach?

Gram, ale to czysta zabawa. Ostatnio najczęściej na ICC, wcześniej głównie na Playchess.


- Szachy to przyjemność czy ciężka praca?

Jak ktoś to lubi to przede wszystkim przyjemność. Ciężka praca jest nieodzowna, jeśli ktoś chce osiągać sukcesy. Ale ciężka praca wcale nie musi być nieprzyjemna.


- Jak radzisz sobie ze stresem?

Różnie. Zresztą stres ma różne oblicza. Czasami jest korzystny, czasami nie. Ja się staram by tego negatywnego stresu nie było za dużo.


- Dlaczego Polacy nie grają w turniejach Światowej rangi, jaka jest pozycja Polskich szachów?

Każdy będzie miał swoją odpowiedź na to pytanie. Generalnie moim zdaniem składa się na to wiele czynników i sam nie wiem, który jest najważniejszy. Po pierwsze, w Polsce brak systemu. Systemu, który z utalentowanych juniorów tworzyłby silnych arcymistrzów. Do tego potrzebni są trenerzy, ale również perspektywy dla juniorów. Młody zawodnik musi wiedzieć, że jeśli będzie najlepszy w Polsce, to będzie z tego dobrze żył. Inaczej odejdzie do biznesu czy nauki. Następnie, brakuje turniejów. U nas organizatorzy w większości przypadków poprzestają na organizowaniu byle jakich turniejów, w byle jakich warunkach. Warunkach tak słabych, że wstyd zaprosić potencjalnych sponsorów. Wreszcie, jak ktoś robi coś dobrego to zawistnicy od razu kopią pod nim dołki. To przerażające, ale powszechne. To dlatego upadła Polanica. A był to ostatni turniej na polskich ziemiach, gdzie nasi utalentowani arcymistrzowie (Macieja, Markowski, Kempiński) mogli zmierzyć się ze światową czołówką. Oni na tym skorzystali, ale już następne pokolenie takiej okazji nie miało. Ciężko się rozwijać nie grając z lepszymi. Oczywiście, zorganizowanie turnieju nie jest proste. Można to zatem próbować zastąpić walką o miejsca dla polskiej czołówki w turniejach zagranicznych. O to jednak nikt nie zabiega. Szkoda, bo są osoby o szerokich kontaktach, które mogłyby pomóc. Ale nie mają dobrej woli.


- Dlaczego szachy w Polsce są tak mało popularne?

To tendencja ogólnoświatowa. Działacze w szachach, w większości przypadków, są bardzo bierni, a często nastawieni na swój interes. Przez to szachy cierpią. A przecież wcale nie jest z nimi tak źle, skoro w Internecie grają miliony ludzi.


- Z kim chciałbyś zagrać mecz, jeśli miałbyś możliwość wyboru przeciwnika?

Z dowolnym zawodnikiem powyżej 2700. Byłaby do niezła szkoła.


- Czy miałeś styczność z książkami G Kasparowa jeśli tak to co o nich sądzisz?

Za radą Bartosz Soćki czytam kolejne książki z cyklu "Moi wielcy poprzednicy". Bardzo je sobie cenię.


- Jesteś redaktorem naczelnym czasopisma ,,Mat" , co możesz powiedzieć
o piśmie ? Czy przewidujesz elektroniczną wersję pisma i co sądzisz o konkurencji czasopism Polskich?


Póki co wersja elektroniczna nie wchodzi w grę. Ale być może to nieunikniona przyszłość. O konkurencji wypowiadać się nie będę, bo nie wypada. Wolę się skupić na swoim piśmie. MAT jest tworzony z pasją i sercem. I mam nadzieję, że to widać. Naszym celem nie jest zysk finansowy (choć ten również byłby mile widziany), ale robienie czegoś wartościowego. Czegoś, co pomoże szachom. Fajne pismo jest przecież nie tylko atrakcją dla Czytelników, ale również promocją dyscypliny. Oczywiście, zabiera to sporo czasu, ale również daje sporo satysfakcji. Zainteresowanie pismem na pewno mogłoby być lepsze. Ale niestety, w Polsce nie ma kultury nabywania prasy szachowej. Szkoda, bo bez prenumeratorów trudniej utrzymać się na rynku. Mam nadzieję, że w końcu polska społeczność szachowa się zmobilizuje i bardziej konkretnie podejdzie do MAT-a. W końcu to właśnie u nas można poczytać artykuły arcymistrzów, nie tylko polskich.


- Czy jeszcze czymś się zajmujesz?

Obecnie skupiam się na szachach i na czasopiśmie.


- Pytania z ,,innej beczki,, ;)  jakim sportem się interesujesz, oprócz szachów oczywiście :) może książka lub film albo taniec?

Interesuje się sportem (zwłaszcza piłką nożną), książkami, filmem.

- Ulubiony film?

Ulubiony to słowo niesprawiedliwe, inne filmy mogłyby ucierpieć. Ostatnio chyba najbardziej podobał mi się ,,Batman - Mroczny Rycerz,, z kapitalną kreacją Heatha Ledgera w roli Jokera.

- Ulubiona muzyka?

W zależności od nastroju. Są jednak zespoły, które zawsze mogę posłuchać, jak AC/DC, Iron Maiden, Metallica czy z trochę innej półki Placebo, Red Hot Chilli Peppers.

- Ulubiona książka?

Chyba "Ojciec Chrzestny" Mario Puzo.

- Ulubiona potrawa?


Ciężko powiedzieć, pewnie coś z kuchni portugalskiej.


- Coś o rodzinie, masz jakieś rodzeństwo?

Mam młodszego o 1,5 roku brata Michała, który zresztą gra w szachy (ma ranking ponad 2200). Michał, podobnie jak mój Tata Marek, który ma ranking 2245, są moimi największymi kibicami i gdy gram zawsze śledzą moje poczynania. Zawsze mnie też wspierają, co bardzo sobie cenię. Mama w szachy nie gra, ale również mocno kibicuje.


- Czy masz samochód, jeśli tak to jaki i czy lubisz szybką jazdę?

Nie mam nawet prawda jazdy, gdyż...3 razy oblałem egzamin. Ostatni raz prawie 4 lata temu, ale może jeszcze się tym zajmę.

- Jesteś młodym mężczyzną, płeć piękna z pewnością będzie zainteresowana tym, czy masz dziewczynę :)

Już prawie 4 lata jestem związany z arcymistrzynią Martą Przeździecką.
(Marta Przeździecka, polska szachistka, arcymistrzyni od 2009 roku, przy.red)

- Spotkałem się kilkakrotnie z powiedzeniem że szachista to również dobry pingpongista, czy możesz to potwierdzić ? :)

W moim przypadku raczej nie. W tenisa stołowego grałem w dzieciństwie, gdy mój dziadek sam zbudował stół do ping-ponga. Potem kupiliśmy nawet stół, który stoi w garażu, ale od dawna nie gramy.

- Noworoczne postanowienie?

Mam jedno, ale go nie zdradzę. Natomiast czysto szachowo chciałbym wskoczyć na poziom 2650+, a może jeszcze trochę wyżej.


- Jakieś plany na wakacje?

Raczej nie. Pewnie jakieś turnieje.


- Czego można życzyć szachiście?

Przede wszystkim rozwoju szachów na świecie i mądrych działaczy.

W takim razie życzę Ci 2700+ elo i rozwoju szachowego z dobrze wykonywaną pracą działaczy.

-Dziękuję za rozmowę.
-Dziękuję.
________________________________________________________________________
Autorami zdjęć są Sylwia Rudolf oraz Paweł Suwarski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz